FANDOM


UWAGA! Opisywyna historia, dzieje się uniwersum Megakampani, lecz nie jest kanoniczną wersją... powoływanie się na nią, lub/też opisywanie jej prawdziwych artykułach będzie surowo karane...


"Wojny krymskie" były pisane w latach 1590 - 1601

Grudzień 1590

"Ja, Aleksander Krasiński potomek Bogumiła Krasińskiego zacząłem pływać jako marynarz na statku Arka Noego. Była to własność jednego ze skańskich kupców. Był to człowiek o bardzo mocnej budowie, szerokich barkach i wielu talentach, między innymi przywódczym i handlowym, ale i w walce wyróżniał się mocnymi uderzeniami. Posiadał błyszczące niebieskie oczy, jasną cerę i blond włosy, jak na Skańczyka przystało. Odznaczał się wielką odwagą i uporczywością. Wiele było też sytuacji w których przemawiał jego gniew i impulsywność. Po kilku dobrych wspólnych rejsach nasza załoga zaczęła nazywać go Młotem."

14 kwietnia 1591 r. 

"Z powodu ostatnich problemów w kraju zaczęliśmy pływać dalej i dalej, aż dotarliśmy do miasta Neva. Znajduje się ono pomiędzy Finlandią, a Inflantami i jest bardzo dobrym portem z powodu jego położenia w głębi lądu. Sama wyprawa jest jednak bardzo niebezpieczna z powody częstych sztormów w tym regionie. Drugą sprawą jest zamieszkiwanie tych ziem przez pogan i trudności językowe, na szczęście kilku z naszych załogantów przebywało kiedyś na Rusi jako agenci Polski i udzieliło niektórym, w tym mnie, lekcji w tym zakresie."

15 kwietnia 1591 r. 

"Byliśmy dziś znowu w Nevie, co ciekawe Wschodni Słowianie nie są tak bardzo różni od nas w dziedzinie technologi. Budują równie wysokie budowle jakie widziałem w Truso i stosują podobne rozwiązania techniczne co my. Lecz nie o tym mam zamiar napisać. Kilka godzin przed południem gdy wpływaliśmy do portu Nevy zobaczyliśmy niedawno scholowany statek Rusinów o wdzięcznej nazwie "Perun". Był to potężny galeas o długości nieco mniej niż 2 sznury duże i szerokości 23 łokci. Gdy przepływaliśmy nieopodal Młot powiedział, iż taki okręt bardzo przydałby się naszej flocie królewskiej, po czym dodał, że zostaniemy tu trzy dni."

16 kwietnia 1591 r.

"Wcześnie rano wyruszyłem z moim przydzielonym towarem do miasta by rozłożyć stragan, poszli ze mną moi kompani. Gdy wkroczyliśmy na rynek zobaczyliśmy coś na kształt ratusza: budynek z czterema wąskimi wieżami i szpiczastymi dachami. Od miejscowych mieszkańców dowiedziałem się, że to symbol Świętowita. Ogłaszano z nich trzy razy dziennie czas modlitwy przez wyznaczonego kapłana.

Sam dzień sprzedarzy przebiegł bardzo dobrze sprzedałem połowę całego przeznaczonego towaru na tę wyprawę handlową, ale stało się coś czegokolwiek nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Gdy składałem stragany i udawałem się na statek zobaczyłem młodą dziewczynę, którą napadli złodzieje uzbrojeni w szable. Postanowiłem jej pomóc i zostawiłem towary na uboczu. Zabiłem jednego, lecz drugi zdołał uciec. Po tym pomogłem tej dziewczynie wstać. Przedstawiłem się, a ona powiedziała, że nazywa się Yevdokia i poprosiła o spotkanie następnego dnia pod ratuszem."

17 kwietnia 1591 r.

"Po sprzedaniu całego mojego towaru, jeszcze przed południem, udałem się do pewnego kupca i kupiłem naszyjnik za równowartość połowy tego co sprzedałem. Około pół godziny przed czasem zacząłęm czekać na Yevdokię. Była ona zielonooką blondynką z średnimi włosami. Miała bardzo delikatną skórę i spojrzenie. Spotkałem się z nią. Powiedziała, że jest wydana za mąż za człowieka, którego nie kocha i prosi mnie o pomoc."

18 kwietnia 1591 r.

"Schowała się więc na naszym statku w ładowni przebrana za jedno z moich dawnych ubrań..."

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.