Megakampania Wiki
Advertisement

Bitwa pod Tarnowem - starcie zbrojne mające miejsce w 1677 r., podczas wojny reńskiej, pomiędzy Armią Królestwa Polskiego pod wodzą generałów: Brzostowskiego, Walewskiego i Mielżyńskiego, a wojskami Rusi Kijowskiej pod komendą księcia Aleksego Dregowicza. Zakończyła się zwycięstwem Polaków, okupionym jednak zdecydowanie zbyt wysokimi stratami.

Przed bitwą

Po zwycięstwach w bitwie pod Sokalem i w potyczce pod Lwowem, Polacy zdołali wyprzeć Kijowczyków z ziem polskich. Regenci królowej Gertrudy II jednak zdecydowali się nie pójść za ciosem i ponownie przyjąć strategię defensywną. Wojska powróciły w głąb kraju i zajęły pozycję na lewym brzegu Bugu i Sanu, jednocześnie jedną z armii wysyłając na zachód, w celu zajęcia niezwykle ważnej ze strategicznego punktu widzenia tak dla Polaków, jak i Niemców, fortecy w Lauenburgu.

Dotychczasowe sukcesy zapewniły Polsce kilka miesięcy czasu, w trakcie którego oddziały królewskie zdołały okrzepnąć i nabrać sił. Jednakże w listopadzie tego samego roku ruska armia, zreorganizowana i przegrupowana, powróciła i przekroczyła granicę. Dzięki przeanalizowaniu jej manewrów dla generała Walewskiego, dowódcy armii stacjonującej nad Sanem, jasne się stało, że jego oponent, książę Aleksy, maszeruje prosto na polską stolicę - Kraków. Natychmiast wysłał posłańców do pozostałych dowódców - generałów: Mielżyńskiego i Brzostowskiego - by ci udzielili mu wsparcia, a on sam ściągnie na siebie pierwszy atak nieprzyjaciela, opóźniając go tak, by reszta polskich wojsk dotarła na poe bitwy na czas. Tą taktykę, polegającą na manewrach po podkarpackich lasach i polach, udało mu się stosować aż do początku grudnia 1677 r., kiedy to pod Tarnowem zdecydował się wreszcie stawić czoła zbliżającemu się niebezpiecznie do stolicy nieprzyjacielowi.

Bitwa

Siły obu stron

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Polski 67130 17000 32000 116130 żołdaków
Ruś Kijowska 23180 4460 19620 47260 żołnierzy

Przebieg bitwy

Polacy zajęli pozycje na brodzie przez Dunajec, na południe od Tarnowa. W tym miejscu rzeka dość szeroko się rozlewała, tworząc wygodne przejście z jednej na drugą stronę. Uformowali standardowy szyk - otaczające półkolem zejście z brodu czworoboki pikinierów, poprzedzone szeregami muszkieterów, z artylerią i stanowiącą odwód kawalerią na tyłach. Rusini tymczasem konsekwentnie stosowali sprawdzony - i skuteczny - szyk liniowy,w którym ustawiali uzbrojoną w karabiny piechotę, kawalerię i artylerię zaś, podobnie jak ich przeciwnicy, ustawili z tyłu.

Bitwa rozpoczęła się od wzajemnego ostrzału artyleryjskiego obu armii. Przewaga liczebna ruskich kanonierów robiła tu swoje - oddawali więcej salw, niż Polacy, w wielu wypadkach były to salwy celne. Generał Walewski nakazał jednak swoim ludziom bezwzględnie czekać na ruch nieprzyjaciela. Ten w końcu się pojawił. Książę Aleksy dobrze wiedział, że żeby uderzyć bezpośrednio na Kraków, musi pokonać stojącego przed nim nieprzyjaciela - i to jak najprędzej. Dlatego nakazał swojej piechocie atak. Wkrótce olbrzymie szeregi ruszyły krokiem marszowym w stronę przeprawy. Generał Walewski w lot zrozumiał, co się święci i nakazał ostrzał artyleryjski brodu. Miał on zdziesiątkować kijowskich pieszych podczas przeprawy na drugi brzeg. Ruscy piechurzy nie mieli innego wyjścia - biegiem rzucili się do wody, przechodząc czym prędzej na drugi brzeg, by na nim ponownie sformować szyki i uderzyć na polskie pozycje. Wkrótce Dunajcem w stronę Tarnowa popłynęła czerwona od krwi woda, a szczątki ludzkie były wyrzucane na brzeg jeszcze przez kilka dni. Pomimo tego przeprawa zakończyła się sukcesem - tysiące mokrych żołdaków wyległo na brzeg i błyskawicznie zaczęło formować szeregi wokół swoich sztandarów. Na to odpowiedzieli Polacy - centralne regimenty polskiego szyku ruszyły naprzód, by ostrzelać nieprzyjaciół. Zdumiewające było jednak to, jak dyscyplina wojaków kijowskich umożliwiały im szybkie uformowanie szyku. Kiedy muszkieterzy polscy, stosując kontrmarsz, oddali pierwsze salwy, natychmiast spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzią. W efekcie wywiązała się zażarta wymiana ognia, w której nie było oczywistego zwycięzcy - Kijowczycy nie przerzucili na drugi brzeg wszystkich sił, dzięki czemu Polacy mieli przewagę liczebną, lecz z drugiej strony dysponowali lepszym uzbrojeniem i wyszkoleniem. Powstał pat, w którym Polacy, ponosząc duże straty, skutecznie odpierali ataki Rusinów, którzy kilkukrotnie, w różnych miejscach, przechodzili do walki na bagnety, w której polscy pikinierzy byli w gorszym położeniu, lecz pomimo tego za każdym razem udawało im się wytrzymać napór wroga.

Wtedy, od północy, zza pasa wzgórz oddzielającego pole bitwy od Tarnowa wychynęła armia pod wodzą generała Mielżyńskiego. Szła ona w pełnym szyku bojowym, gotowa do walki. To nowe niebezpieczeństwo w mig dostrzegł sztab księcia Aleksego. Nakazał on swoim odwodom - głównie kawalerii i części piechoty - stawić czoło nadchodzący nieprzyjaciołom. W ten sposób wywiązała się walka na dwa fronty - korzystna dla Polaków, bo zmuszająca Rusinów do podzielenia sił. Tymczasem armia Mielżyńskiego i odwody ruskie zbliżały się ku sobie coraz bardziej. Wreszcie, z odległości około 100 metrów obie strony otworzyły ogień. Od samego początku było widać przewagę Kijowczyków - przeładowywali oni szybciej i strzelali celniej od swoich polskich oponentów. Wobec tego generał Mielżyński zdecydował się wykorzystać jazdę. Osobiście prowadząc ją do boju, ruszył wzdłuż swojego lewego skrzydła (prawe osłaniał Dunajec),prowadząc jeźdźców do ataku na dwa cele - wrogą artylerię i flankę nieprzyjacielskiej piechoty. Na ten ruch książę Aleksy odpowiedział wysłaniem swojej kawalerii do walki. Doszło do szarży, a po niej - do regularnej walki na krótki dystans. W niej dał o sobie znać kunszt polskiego jeździectwa, dzięki czemu udało się polskim kawalerzystom zdobyć przewagę w walce, stopniowo zmuszając Rusinów do odwrotu. Mimo tego, nie ustępowali oni, zażarcie stawiając opór. Tymczasem, na drugim brzegu, dowodzący żołnierzami broniącymi brodu generał Walewski uznał, że to dobry moment na kontratak. Rozkazał swoim pikinierom szturm na linie piechoty liniowej Kijowa. Tak też się stało - pomimo dziesiątkującego ich ognia z karabinów, dotarli oni biegiem do pozycji nieprzyjaciół. Ich zadaniem było odcięcie wroga od brodu i w efekcie jego odcięcie od sojuszników. Walka wręcz byłą bardzo zażarta - Polacy powoli parli do przodu, lecz Kijowczycy stawiali zaciekły i - co ważniejsze - skuteczny opór.

Na polskie szczęście wtedy od północy przybyła armia generała Brzostowskiego. Podobnie jak wcześniej siły generała Mielżyńskiego, również i ona szła po wschodnim brzegu Dunajca. Widząc rozwój sytuacji, Brzostowski nakazał odprzodkowanie swych armat i ostrzał pozycji wrogiej piechoty, która już zdążyła zdziesiątkować swoich polskich przeciwników pod wodzą generała Mielżyńskiego. Swojej piechocie nakazał wsparcie linii sprzymierzeńców, zaś kawalerii - pomóc siłom generała Mielżyńskiego. Pojawienie się nowego przeciwnika sprawiło, że kijowskie morale znacząco podupadło, wskutek czego ich kawaleria zaczęła się wycofywać. Widząc widmo klęski, książę Aleksy nakazał swoim piechurom potykającym się z Polakami na prawym brzegu rzeki odwrót, podczas gdy oddziały za brodem miały skupić na sobie uwagę nieprzyjaciela. Rozkaz ten natychmiast wykonano, i gdy polska jazda usiłowała gonić wycofującą się piechotę liniową Rusinów, odpędzana była salwami z karabinów. Pomimo tego odniosła ona dość znaczący sukces - zdołała ona rozbić dwa regimenty artylerii nieprzyjaciela. Tymczasem na siły walczące po drugiej stronie brodu spadł od tyłu atak polskiej piechoty generałów: Mielżyńskiego i Brzostowskiego. Ruscy piechurzy setkami poddawali się, idąc do niewoli. Wielu z nich jednak zginęło, do końca broniąc swych sztandarów.

Straty

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Polski 17050 3520 Brak 20570 żołnierzy
Ruś Kijowska 14010 3720 2010 19740 wojaków

Skutki

W wyniku bitwy udało się odeprzeć drugą już ofensywę Kijowczyków na ziemie polskie. Sprawiło to, że ich dowództwo, z księciem Aleksym na czele, zniechęciło się do planów zaatakowania Polski bezpośrednio. Zamiast tego po przegrupowaniu i odbudowaniu sił zdecydowano się na atak na Marchię Wołoszczyzny - polskiego wasala, odsłoniętego na atak, a to z powodu tego, że jego armia operowała na terenach Niemiec. W trakcie inwazji Rusini zdołali zdobyć stolicę tego kraju - Târgoviște - lecz została pokonana przez interweniujących Polaków pod Buzau.

Advertisement