Megakampania Wiki
Advertisement

Bitwa pod Suczawą, znana także jako Bitwa narodów - starcie zbrojne, mające miejsce w 1679 r., podczas wojny reńskiej, pomiędzy armią Rusi Kijowskiej pod wodza księcia Aleksego, a sprzymierzonymi siłami Lotaryngii, Polski, Włoch, Irlandii, Wołoszczyzny i Węgier pod zwierzchnim dowództwem króla Lotaryngii, René. Jest ona zapamiętana jako największa bitwa tej wojny. Zakończyła się wielkim zwycięstwem sił sprzymierzonych i rozbiciem armii kijowskiej.

Przed bitwą

Po licznych sukcesach na ziemiach Niemiec i opanowaniu większości ich terytorium, król Lotaryngii René osobiście ruszył na czele jednej z armii na wschód. Chciał wesprzeć w walce wojska polskie, od początku wojny heroicznie odpierające kolejne ofensywy Kijowa. Obecnie większość polskiej armii przegrupowywała się w Transylwanii, na ziemiach Węgier, część oblegała okupowaną przez Rusinów stolicę Wołoszczyzny, Târgoviște, a cześć prowadziła ofensywę w Niemczech. W tej sytuacji król zdecydował się wyruszyć właśnie na ziemie wołoskie.

Tymczasem Kijowczycy zdołali odbudować swoje siły po klęsce pod Buzau i ponownie przekroczyli granicę polskiej marchii, przystępując do oblężenia miasta Suczawy. Polska armia, wiedząc o ruchach swoich sojuszników, którzy, podobnie jak armia lotaryńska, maszerowali teraz na wschód, by uderzyć na ostatniego zdolnego do realnego oporu nieprzyjaciela - Ruś Kijowską - na razie czekała. Wołosi, po sukcesach w oblężeniach niemieckich miast, Węgrzy, po odbudowaniu swoich sił po klęsce pod Holsztynem oraz Irlandczycy, którzy, pokonawszy kanał La Manche, pokonali całą Europę aż do jej wschodnich krańców - wszystkie te armie ruszyły w stronę wspólnego nieprzyjaciela. Do całego ataku dołączyła się jedna z armii polskich pod wodzą młodziutkiego, acz zdolnego generała Konrada Mielżyńskiego. Wszystkie te jednostki spotkały się nieopodal Suczawy w dniu 9 lipca 1679 r.

Bitwa

Siły obu stron

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Lotaryngii 22000 6000 12000 40000 żołnierzy
Królestwo Polski 22000 6000 8000 36000 żołdaków
Królestwo Irlandii Brak 2000 2000 4000 wojaków
Królestwo Włoch 15000 8000 31000 54000 żołnierzy
Marchia Węgier 19000 11000 9000 39000 żołdaków
Marchia Wołoszczyzny 6000 3000 2000 11000 wojaków
Wojska sprzymierzone razem wzięte 84000 36000 64000 184000 żołnierzy
Ruś Kijowska 35070 4230 17650 56950 wojowników

Przebieg walki

W pierwszym dniu walki udział wzięła zaledwie część armii sprzymierzonych - nie wszystkie bowiem wymienione powyżej armie dotarły na pole bitwy tego samego dnia. W każdym razie, pierwszego dnia w bitwie wzięli udział Lotaryńczycy, Polacy, Węgrzy i Wołosi.

Z powodu swojej olbrzymiej pomimo tego liczby, wojska sprzymierzonych zostały ustawione w trzech rzutach. Z natury odważny i dbający o prestiż król René nakazał swoim ludziom zająć miejsca w pierwszym. W drugim ustawiła się armia węgierska, zaś w trzecim - oddziały polskie. Na skrzydłach tych formacji pozycję zajęła armia wołoska - głównie oddziały lekkozbrojne. Armia lotaryńska sformowała szyk liniowy piechoty, z nielicznymi czworobokami pikinierów z tyłu. Pozostałe armie, znacznie bardziej opóźnione pod względem rozwoju taktyki wojskowej, sformowały klasyczne czworoboki. Tymczasem Kijowczycy ustawili się na brzegu rzeki Mołdawy, zabezpieczając trzy brody: pod miasteczkiem Gura Humora, pod wsią Berchișești oraz pod wsią Băișești. Książę Aleksy liczył, że uda mu się utrzymać przeprawy, a więc miejsca, gdzie przewaga liczebna sprzymierzonych będzie bardzo ograniczona. Aby dodatkowo wzmocnić obronę, nakazał kilku regimentom piechoty zająć pozycje na drugi brzegu oraz umocnić pozycje, ustawiając kozły hiszpańskie i ostrokoły, w razie ataku kawalerii.

Do pierwszych walk doszło około południa. Król René rzucił do ataku na wysunięte ruskie pozycje na brodach lotaryńską piechotę. Pierwszy szturm został jednak odparty przez Kijowczyków przy wsparciu ognia artylerii, stojącej na drugim brzegu. Lotaryńczycy, po zażartej trwającej niemal godzinę walce dystansowej, zmuszeni zostali do odwrotu, a to z powodu kilkutysięcznych strat oraz wyczerpania amunicji. Wstrzymało to walkę na około godzinę w trakcie której Rusini uzupełnili swoje, także dość znaczne straty w oddziałach po drugiej stronie brodu. Po tej krótkiej przerwie ponownie rozgorzałą walka. Tym razem w ataku Lotaryńczykom towarzyszyło kilka regimentów polskiej, wołoskiej i węgierskiej piechoty, pod dowództwem generał Ilony Zrinyi (kobiety!), które wsparły atak na bród pod Gura Humorą. Ponownie doszło do walki ogniowej, lecz tym razem lotaryńscy piechurzy rzucili się do walki na bagnety. Polacy, Wołosi i Węgrzy, jeszcze nie dysponujący tą bronią, wsparli ich pikinierami. Pod olbrzymim naporem wroga, oddziały ruskie przy wszystkich trzech brodach rzuciły się do ucieczki na drugą stronę. Do ataku przez rzekę książę Aleksy rzucił swoją kawalerię, lecz w przypadku brodu przy Gura Humorze atak został odparty dzięki kozłom hiszpańskim, które żołnierze błyskawicznie ustawili na brzegu rzeki, zaś w przypadku pozostałych brodów - bagnetami żołnierzy. We wszystkich trzech przypadkach poniosła ona duże straty, nie osiągając zamierzonych celów. Zapadł już jednak zmierzch i w związku ze zbliżającą się nocą, ponownie zaprzestano działań bojowych. Sprzymierzeni, którzy przesunęli obóz bliżej rzeki Mołdawy, umocnili się przy brodach, co zrobili także Rusini, tyle, że po swojej stronie rzeki.

Drugiego dnia walki rozpoczęły się z samego rana od ognia artylerii ruskiej, który obudził zaspane oddziały sprzymierzonych. Wkrótce jednak ostrzałem drugiego brzegu odpowiedzieli najpierw polscy artylerzyści, a później także ich lotaryńscy, węgierscy i wołoscy odpowiednicy. Wkrótce potem kijowska piechota rozpoczęła natarcie. Ich celem było odzyskanie utraconych poprzedniego dnia pozycji. Tym razem ostrzał otworzyli tylko sprzymierzeni - Rusini natychmiast przeszli do walki wręcz. Dzięki zbudowanym w nocy umocnieniom, a także dzięki dyscyplinie udało się jednak sprzymierzonym ten szturm odeprzeć przy dość niskich stratach. Więcej, żołnierze, prowadzeni osobiście przez generała Mielżyńskiego, ruszyli pod Gurą Humorą do kontrataku. Dzięki niemu udało się wojskom polskim i wołoskim przy dość niewielkich stratach przechwycić przyczółek na drugim brzegu Mołdawy, który szybko wzmocnili ich lotaryńscy i węgierscy sprzymierzeńcy. Wykorzystując to, król René nakazał swoim żołnierzom atak na miasteczko. W nim to bowiem schroniły się wyparte znad brodu oddziały ruskiej piechoty. Atak, który co prawda przynosił niewielkie straty, szedł opornie - Kijowczycy zajęli pozycje wokół rynku i w kilku budynkach wokół niego. Wymusiło to podciągnięcie na ten brzeg artylerii, która zniwelowałaby opór wroga. Wymusiło to wstrzymanie ataku na aż trzy godziny. W tym czasie jednak, na brodach pod Berchișești i pod Băișești wojska lotaryńskie szykowały się do ofensywy. By ich wesprzeć, Polacy, Węgrzy i Wołosi mieli przez bród pod Gura Humorą wysłać na drugi brzeg swoją kawalerię. Około południa jazda sprzymierzonych, pomimo ognia artyleryjskiego Rusinów, zajęła stanowiska. Następnie ruszyła szybko na południowy wschód, wzdłuż brzegu rzeki, w stronę pozostałych brodów. Około wpół do pierwszej przypuściła skoordynowany z szarżą piechoty lotaryńskiej z drugiego brzegu atak na bród pod Berchișești. Pomimo kilkutysięcznych strat, sprzymierzeni zdołali zmusić piechotę ruską do odwrotu z dużymi stratami. Po tym jazda sprzymierzonych ruszyła dalej. Chcąc utrzymać ostatni z brodów, książę Aleksy wysłał niedobitki swojej kawalerii do ataku na wroga. Na ten atak zareagowała jazda wołoska, która odłączyła się od głównej kolumny jeźdźców i ruszyła do ataku na nowego przeciwnika. Doszło do wspaniałej szarży,w której Wołosi przy minimalnych stratach zmietli mniej licznych Kijowczyków. W tym jednak czasie reszta kawalerzystów przypuściła razem z piechurami atak na trzeci bród. Tym razem obyło się bez większych strat - klęska kawalerii załamała morale obrońców brodu. Dzięki temu rzeka Mołdawa została ostatecznie sforsowana.

Niemal w tym samym momencie, co atak na trzeci bród, rozpoczął się drugi atak na Gura Humorę. Jej obrona została niestety wzmocniona przez księcia Aleksego o kolejne dwa regimenty piechoty. Ostrzał jednak rozpoczęli lotaryńscy artylerzyści, których ciężkie działa zaczęły obracać miasteczko w perzynę. Domy waliły się, jakby były zrobione z kart, grzebiąc pod gruzami ruskich obrońców. Wywołało to zamęt w szeregach Kijowczyków, który bezwzględnie wykorzystywali Lotaryńczycy, ostrzeliwując wroga, i nieraz szarżując na bagnety. Dzięki wsparciu ogniowemu sprzymierzeni zdołali bez większych strat zmusić Rusinów do odwrotu. Walki jednak mimo tego trwały w mieście aż do wieczora. Tymczasem inny, tym razem ruski atak, mający na celu odzyskanie brodu pod Gura Humorą, który w razie powodzenia doprowadziłby do odcięcia lotaryńskich oddziałów w miasteczku został odparty ogniem z muszkietów przez węgierską piechotę. Wkrótce zapadła jednak noc i walki ponownie ustały. Książę Aleksy, widząc, że bitwa nie może skończyć się inaczej, jak jego porażką, zarządził, by większość z tego, co zostało z jego armii, pod osłoną nocy rozpoczęło odwrót. Osobiście zaś stanął na czele liczącej pięć tysięcy piechurów i dwa tysiące artylerzystów straży tylnej, która miała jak najdłużej opóźniać nieprzyjaciela.

Nad ranem jednak do Kijowczyków dotarła kolejna zła nowina - otóż od północy na pole bitwy nadciągał irlandzki korpus ekspedycyjny pod wodzą Briana FitzGeralta. Nie to było jednak najgorsze, gdyż od południa na pole bitwy wkroczyła potężna armia włoska pod komendą samego króla Ludwika III. Książę Aleksy, wiedząc o swojej ważnej funkcji w kraju (był następcą tronu) i wzrastającym teraz ryzyku jego śmierci, zdecydował się wycofać się ze sztabem z pola bitwy, dowództwo nad strażą tylną powierzając jednemu ze swoich podwładnych. Szczęśliwie wycofującemu się ruskiemu dowódcy udało się uniknąć patroli sprzymierzonych oraz nieprzyjaźnie nastawionych chłopów. Tymczasem jednak główne wojska sprzymierzonych, zmęczone już trzydniową walką, lecz pewne bliskiego już zwycięstwa, sformowały szyki. Ponownie ustawiono się w trzy rzuty. W pierwszym król René ustawił znacznie przetrzebioną, lotaryńską piechotę wspartą kilkoma regimentami Polaków, w drugim - Węgrów i Wołochów, a w trzecim - resztę Polaków. Na lewej flance, w odległości kilku mil, stanęli irlandzcy kirasjerzy i konna artyleria, zaś na prawej - armia włoska. W centrum tego wielkiego skupiska ludzi stanęła straż tylna Kijowczyków - malutka w porównaniu z ogromem nieprzyjaciół.

Atak na Rusinów rozpoczął się od ostrzału artyleryjskiego. Tysiące dział sprzymierzonych bardzo szybko zmusiły ich ruski odpowiednik do milczenia, a to z powodu zniszczenia większości ich armat i zdziesiątkowania tak ich załogi, jak i piechurów. Wtedy do ataku poszedł pierwszy rzut - Lotaryńczycy. Ogień ich karabinów zmiatał całe szeregi wrogów. Wreszcie niedobitki Rusinów rzuciły się do ucieczki. Trzeciego dnia walka trwała zaledwie godzinę, lecz dla wycofujących się głównych sił ruskich była to godzina zbawienna.

Straty

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Lotaryngii 13670 3560 Brak 18230 żołnierzy
Królestwo Polski 1440 480 Brak 1920 żołdaków
Królestwo Irlandii Brak Brak Brak Brak
Królestwo Włoch Brak Brak Brak Brak
Marchia Węgier 2790 645 Brak 3435 wojaków
Marchia Wołoszczyzny 1025 310 Brak 1335 żołnierzy
Wojska sprzymierzone razem wzięte 18925 5000 Brak 23925 żołdaków
Ruś Kijowska 18250 4190 1630 24070 wojaków

Skutki

W wyniku bitwy udało się sprzymierzonym ostatecznie pokonać ostatnią kijowską ofensywę. Od tej pory to Lotaryngia, Polska itd. przeszły do ataku, oblegając miasta na terenie Rusi Kijowskiej, z samym stołeczny Kijowem na czele.

Advertisement