Megakampania Wiki
Advertisement

Bitwa pod Hamburgiem - starcie zbrojne, mające miejsce w 1718 r., podczas Wielkiej Wojny Wschodniej, pomiędzy armią Królestwa Polskiego pod komendą generała Mieszka Guzowskiego, a siłami zbrojnymi Królestwa Niemiec pod wodzą generała Ludolfa Meyera. Zakończyła się całkowitą klęską wojsk niemieckich i ich ucieczką na północ.

Przed bitwą

Królestwo Niemiec do Wielkiej Wojny Wschodniej dołączyło w kwietniu 1716 r. W reakcji na to królowa Gertruda II wysłała na zachód w styczniu 1717 r. armię pod komendą generała Mieszka Guzowskiego. Jego siły przystąpiły do oblężeń w Szlezwiku, a następnie okrążył twierdzę Holsztyn. Jej oblężenie szło jednak bardzo opornie i przeciągało się.

Tymczasem główne niemieckie siły, zgrupowane w Jutlandii, zostały zaokrętowane na własne okręty i ruszyły na południe. Po zwycięstwie nad polską flotyllą fregat pod Neuwerk armia pod dowództwem generała Meyera wylądowała pod murami głównego polskiego portu na wybrzeżu Morza Północnego - Hamburga. Niemcy jednak nie byli w stanie przełamać polskiego oporu, ponieważ jego własna armia była zbyt słaba. W efekcie zmuszony został do ograniczenia swych działań do blokady lądowej.

Kiedy, po długim oblężeniu w polskie ręce wpadł Holsztyn w marcu 1718 r. Generał Guzowski zdecydował, iż należy oswobodzić miasto i zlikwidować mogącą sprawić problemy niemiecką armię. Niemieccy zwiadowcy donieśli generałowi Meyerowi o tym, iż zbliża się wróg. Usiłował jeszcze dokonać odwrotu na okręty, lecz Niemcy nie zdołali się zaokrętować - ich armia została dopadnięta przez Polaków na plażach pod wsią Meldorf.

Bitwa

Siły obu stron

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Polski 18000 4000 16000 38000 żołnierzy
Królestwo Niemiec 7000 2000 10000 19000 wojaków

Przebieg walki

Wojska niemieckie zostały zaskoczone na plaży, lecz, szczęśliwie dla generała Meyera, ciężki sprzęt, np. działa, jak i niemal wszyscy żołnierze wciąż pozostawali na brzegu. Ponadto, niemiecka flota była zdolna do wsparcia walczących na lądzie oddziałów ogniem swoich znacznie silniejszych od polskich dział polowych armat. Głównym celem niemieckiego dowódcy było zapewnienie odwrotu lądem swoim wojskom - nie wierzył w zwycięstwo nad Polakami. Dlatego chciał, by dwie trzecie jego piechoty prowadziły natarcie z plaży na północ, by móc wzdłuż brzegu morza uciec nieprzyjacielowi. Wspierać ją miała kawaleria oraz lwia część artylerii (9 tys. z 10 tys.). W tym czasie reszta piechoty i artylerii miała powstrzymywać polskie natarcie na innych odcinkach.

Generał Guzowski chciał wykorzystać okazję, jaką było przyparcie wroga do morskiego brzegu. Chciał, ażeby piechota, znacznie liczniejsza do niemieckiej, rozłożona po równo, uniemożliwiła wrogom przedarcie się przez kordon okrążenia. Tymczasem artyleria, zmasowanym ostrzałem miała rozbić wszelkie próby oporu ze strony Niemców oraz trzymać z dala wrogą flotę. Warto przy tym wspomnieć, iż polski dowódca wkalkulował fakt, iż wrogie okręty mają znacznie większą siłę ognia od jego własnych dział. Dlatego za wszelką cenę chciał uniknąć wychodzenia na plażę, gdzie wróg mógłby zadać Polakom znaczne straty.

Bitwa rozpoczęła się od otworzenia ognia przez polską artylerię. Ta dosyć celnie trafiała w przemieszczające się czym prędzej szeregi niemieckiej piechoty i artylerii. Widząc obłoki dymu, powstałe podczas wystrzałów z polskich luf, ogień otworzyły także baterie niemieckiej floty - jednakże wydmy i nierówności terenu, połączone z drzewami rosnącymi niedaleko brzegu uniemożliwiły celny ostrzał. Generał Meyer, widząc, że bitwa właśnie się rozpoczęła, nakazał wykonanie opracowanego wcześniej rozkazu. Piechota ruszyła do ataku, w towarzystwie spieszonej kawalerii. Kiedy znaleźli się w odpowiedniej odległości, przeszli do ostrzału, korzystając ze swej punktowej przewagi liczebnej nad wrogiem. Oddziały te stopniowo zbliżały się do polskich linii, korzystając z osłony ogniowej, jaką dawały im ich własne, przyjazne oddziały. W efekcie dystans między Polakami a Niemcami stopniowo się zmniejszał.

Tymczasem w innych miejscach polska piechota, wciąż usiłując pozostawać pod osłoną drzew i przeszkód terenu, zbliżała się do plaży, ścierając się ze stosującymi taktykę opóźniania oddziałami nieprzyjaciela. Fakt, iż jakikolwiek atak z polskiej strony na plażę był niemożliwy był dla Niemców dużym plusem - ich oddziały mogły się tam przegrupować i kontynuować walkę. Niemniej, obie strony ponosiły pewne straty. Tymczasem na północnym skrzydle niemieckie oddziały przeszły wreszcie do walki w zwarciu - ich nowocześniejsze od polskich bagnety (Polacy wciąż używali bagnetów szpuntowych, podczas gdy Niemcy - tulejowych, umożliwiających prowadzenie ognia z nałożonym ostrzem) sprawiały, iż polskie regimenty zaczęły się cofać. Dostrzegł to generał Guzowski. W efekcie nakazał, by, nie patrząc na wstrzymany chwilowo ostrzał z niemieckich okrętów uderzyły na plażę w centrum, by odciąć opóźniające natarcie innych polskich oddziałów wojska niemieckie (2 regimenty piechoty, 3 pułki artylerii). Oczywiście, uderzenie przeważających polskich oddziałów z łatwością przełamało niemieckie linie. W efekcie Polacy wyszli na plażę. Na to tylko czekali artylerzyści na okrętach. Ogień niemieckich baterii nawet nie dziesiątkował, lecz po prostu zmiatał z powierzchni ziemi całe szeregi i plutony polskie. Nie poprawiło to jednak sytuacji odciętych Niemców ani o jotę - po niemal godzinie oporu, kiedy w ładownicach skończyły się ładunki, oddziały te jeden po drugim złożyły broń.

Tymczasem na północnej flance walka wciąż trwała. Szczęśliwie dla Niemców i dla samego generała Meyera, ranionego bagnetem w nogę, w szeregach polskich pojawiła się luka - tą okrążeni natychmiast wykorzystali. Lekka artyleria konna czym prędzej, korzystając z poświęcenia swoich towarzyszy, przemknęła przez wyrwę. Później kolejne oddziały również zaczęły się tędy wycofywać, podczas gdy inne oddziały z poświęceniem utrzymywały otwór, wycofując się jako ostatnie, osłaniając jeszcze odwrót towarzyszy. Jako ostatnia wycofała się z pola bitwy niemiecka flota, która aż do zapadnięcia nocy ogniem osłaniała odwrót niemieckiej armii.

Straty

Państwo Piechota Kawaleria Artyleria Łączna liczba żołnierzy
Królestwo Polski 5190 280 90 5560 żołnierzy
Królestwo Niemiec 3680 1510 3510 8700 żołdaków

Skutki

Dzięki polskiemu zwycięstwu w bitwie ostatecznie zlikwidowane zostało wszelkie zagrożenie dla Hamburga ze strony niemieckiej, zniesiona także została lądowa blokada tego miasta. Polacy jednak nie odnieśli zwycięstwa całkowitego - Niemcy uciekli na północ, usiłując przegrupować się i zreorganizować pod swoją stolicą - duńskim Aalborgiem. Po będącej pasmem sukcesów serii oblężeń w Jutlandii armia generała Guzowskiego ponownie musiała stawić czoło wojskom generała Meyera.

Advertisement